O MNIE
Rocznik solidarnościowy.
Stara baba znaczy się.
Ale nie wyglądam. Ani się nie czuję.
Niegdyś cudowne dziecko, obecnie sól ziemi czarnej. Ostatnia z miotu bez krzty polotu.
GOŚCIE
ARCHIWUM
2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
sierpień
LINKI
TU ZNIKA MOJA NIEŚMIAŁOŚĆ
brzydka ona, brzydki on i narzekam, i cieszę się
kawa bez papierosa grupa trzymająca władzę ;-)
sport z czuba i po bandzie
śmichy chichy czy ja czuję że rymuję?
TO JA
zmieniam się Proust 2010
muzyczny kopniak coporanny hymn i kolęda
mail pani_pozyczalska@onet.pl
skype trzy-duperelki
tak jakby o mnie śpiewa Martyna Jakubowicz
typ niepokorny Proust 2003
TU SIĘ MIESZKA(ŁO)
od 2010 na swoim na zawsze i na wieczność
2009 sympatycznie
2003-2008 szorstka przyjaźń
1998-2003 żyłam najpiękniej
1980-1998 zaszczuta - i tyle
CZYTAM-SŁUCHAM-KIBICUJĘ
Nad-Poeta gęś z fiołkiem
King ale nie Stephen
Pisarz sława, chwała i wszystko co najlepsze
Pisarka noce, dnie, poranki i dzienniki
Erica J. strach przed...?
Margaret A. Zenia do zjedzenia
idol Adrian frustracja seksualna
idol Marvin nie panikuj!
Mała Lady Fanka nie tylko dzięki Rodzeństwu
ja DS, oni DM "love's not enough in itself"
zawsze na pierwszym łuku dymiło się, a jakże
ce-ce-cewuka-cewukaes tu zadym nie robię
duma nie tylko Katalonii
pomarańczki i tulipanki
OLEJKI ETERYCZNE (SPOJRZENIE DOŚĆ KRYTYCZNE)
radio w internecie prezesowi się nie odmawia ;-)
studencko-opolsko-familijnie bo radio to już taka nasza rodzinna tradycja ;-)
Bogoria z Grodziska eM. lokalny patriotyzm
Vox Dei radio ma twarz
Merkuriusz sobotnie "noce u Berniego" w rytm lat '80
Planeta, dawna Radiostacja kiedyś było lepiej...
PINacolada miód dla serca, balsam dla duszy
Wawencja polskie granie - jestem za!
ArcyRadio męski szowinizm, niezły warsztat i najlepsza muzyka w Warszawie
Studenckop(i)ernikowo tam 100 lat temu zaczynałam "karierę" - hej, łzy się kręcą...
Trójka na sześć z plusem jedyne takie - od zawsze i na zawsze
RSS
Zejście.
Mniej więcej od połowy ubiegłego tygodnia poradzić sobie nie mogę z dramatycznym spadkiem nastroju.
2012-05-21arietta
Nie pomogła zdwojona ilość pracy (w piątek ledwo zdążyłam na rowery, w sobotę wyszłam dopiero o 18).
Rzeczone rowery też nie pomogły. Może dlatego, że w pierwszej godzinie trener zapodał jakieś transy zamias zwyczajowego rocka.
Nie pomogła piątkowa sauna.
Nie pomogła Noc Muzeów (z rzeczy ciekawszych: śmigłowce, Sejm i koncert Deep Forest, że o jeździe starymi "ogórkami" nie wspomnę), którą ogólnie bardzo miło razem z Moją Cholerą spędziliśmy.
Nie pomogła też wczorajsza rowerowa eskapada, 40 km po okolicy. Musujący sikacz wieczorem takoż nie dał rady.
Ósma na zegarze, powinnam być już w drodze do Lublina (zwyczajowa kontrola u lekarza), ale wstać z wyra mi się nie chce.
Tak, pieniądze - czytaj: ich brak - ma(ją) na mój żałosny stan największy wpływ.
Podobno szczęścia nie dają i jestem skłonna się z tym zgodzić.
Mniejsza o szczęście - mi dają tlen. Są niezbędne do życia, znaczy się. Nie ma ich - nie żyję.
A aktualnie nie mam. Dziś czy jutro Moja Cholera ma rozmawiać z szefem - kurcze no, samo słowo "szef" mi tak nie pasuje że głowa mała - na temat podwyżki. Moim skromnym zdaniem za wcześnie, skoro jeszcze tak czy tak żadnj kasy nie dostał ;-) jestem cholernie podejrzliwa i nieufna, boję się że facet zwyczajnie go oszuka. Z drugiej strony nie wygląda mi na cwaniaka, ot ktoś kto po prostu obecnie ma więcej szczęścia i układów niż Moja Cholera (bo jakością wykonania to absolutnie dołuje, hyhy). No nic, zobaczymy. W każdym razie obecna zarobkowa perspektywa nie jest wesoła. Musiałam uszczuplić o 1000 zł żelazną rezerwę i w najbliższym czasie nie ma szans na odrobienie. Lato się zbliża, ja jakoś je przetupię w tej garderobie co mam, ale Moja Cholera nie ma prawie nic. Przy domu tez wiele do zrobienia. Półki na górze czekają na zapełnienie książkami - cóż że skończone, skoro z racji rzeczonego na wstępie doła nie chce mi się, najzwyczajniej w świecie nie chce mi się książek ułożyć??? no i oczywiście pozostałego wyposażenia biblioteki brakuje, z biurkiem na czele :-) Aha, no i chodnik nareszcie mamy - Mąż pierwszy raz w życiu kładł kostkę brukową i całkiem nieźle mu wyszło, ale podjazd do garażu zostawimy tym którzy bardziej się na tym znają, zresztą i tak na razie funduszy nie ma.
Wczoraj tak jakoś zajrzałam na profil Danielowej żony na fb. Ależ przytyła! znaczy się nie odzyskała figury po dwójce dzieci. Daniel natomiast prezentuje się przeraźliwie smutno i staro! On i staro! Gdy się poznaliśmy w 2000 roku, pewna byłam że podobnie jak ja wcześniej rozpoczął edukację i jest bardzo młodym studentem, a tu się okazało że jest parę lat ode mnie starszy... Wyglądaliśmy razem jak dwójka dzieciaków, ot co. A teraz? Jest w wieku Mojej Cholery i wygląda na tyle, a nawet starzej, co wydawało się niemożliwe. Za to z moim chłopiną czas obchodzi się w miarę łaskawie, o ile kiedyś ludziska stawiali na nawet 10 lat różnicy między nami, teraz to się wyrównuje.
"A więc" z takimi właśnie emocjami na Daniela patrzyłam. Że smutny i stary. Nie że kiedyś wielbiony...
A profil na NK skasowałam jakiś czas temu. I tak rzadko zaglądałam. Zresztą zastępcza Mariolka mnie na nim prześladowała.
A propos Mariolki... Smutno mi i źle po 123456789012345678901234567890 nieudanej próbie "zrobienia coś z tym".
2012-05-21arietta
skomentuj (4)
Się podobają odpowiedzi? Się cieszę.
Serio nikt nie wie, kto zacz Emilia Byrd Starr?
Znaczy się faktycznie ze mnie stara niedzisiejsza dooopa :-)
Poza tym niefajnie się z komentarza dowiedzieć, że nie ma się pracy, gdy ma się tak fatalne zdanie o własnych umiejętnościach i przydatności. Zweryfikowałam czym prędzej następnego poranka u jednego pracodawcy, po południu u drugiego - pogłoska okazała się fałszywa :-)
Pani Kierownik o(d)powiem osobiście na Mariolkowy temat już niedługo, mam nadzieję.
A co do tfu!rczości pozablogowej, hm... Starocie wszystkie powywalałam w szczytowej fazie depresji pod koniec 2006 roku. Zostały li i jedynie wiersze z podstawówki :P "Generalnie" gdy próbuję stworzyć coś co mogłoby być samodzielnym tworem, wychodzą gnioty, wyskrobki i popłuczki, niewarte niczego poza unicestwieniem. Musiałabym mieć przy sobie 24 godziny na dobę sekretarza, notującego moje złote myśli ("złote myśli" - cóż za megalomania!) i nie pozwalającego mi tychże notatek wyrzucić w pisssdooo.
Może kiedyś coś stworzę, kto wie. eM-Że - nie musisz kupować, będziesz miała dość tego mojego dziełka jako jego redaktor :P
Czas wrócić do rzeczywistości.
Z cyklu "szurnięci naukowcy":
Pan Profesor (filolog, wiek z wyglądu 70-75 lat), oburzony gdy kazałam mu podpisać rozliczenie: - Już nie pamiętam, kiedy coś ręcznie pisałem. Cóż za strata czasu i energii te podpisy.
Moi rodzice (w podobnym wieku) po usłyszeniu tej historii stwierdzili, że co jak co ale facet przesadził.
Z cyklu "kochana rodzinka":
(Reckless nie czytaj tego, bo szlag Cię trafi! nie tylko Ciebie zresztą)
eM, siostrzenica znaczy się, 24 lata, kończy studia humanistyczne w tym roku. Pracą dotychczas nieskalana, znalazła posadę. Ileż na niej wytrzymała? dwa czy trzy dni! bo miały być nienormowane godziny pracy, a tu od niej obecności wymagają! oczywiście poskarżyła się narzeczonemu, narzeczony jej mamie czyli mojej siostrze, a siostra naszej mamie, która bardzo takie sprawy przeżywa i już była gotowa poratować biedną eM. kolejną sumką pieniędzy, ale tata się zbuntował, wszyscy się pokłócili, a ja śmieję się w kułak.
Z cyklu "do pracy rodacy".
Cóż się robi w kryzysie? Zaciska się zęby i ma się znów szefa, od czego, znaczy się posiadania szefa, zdążyło się odzwyczaić przez lat siedem czy osiem. I co? Jajco holenderskie. Zęby w robocie zaciska, a w domu śmiejemy się razem z pożal się Boże wielkiego biznesmena-fachowca, który odwala fuszerkę najtańszymi materiałami, nic a nic się nie znając na robocie, no ale przecież po paru dniach się mu tego nie powie. Robi zatem Moja Cholera swoje, przy okazji uczy innych pracowników (bo mówi że serce mu krwawi gdy patrzy jak partolą - ot, zboczenie zawodowe) i oby jak najkrócej to zesłanie trwało... No bo i nie po drodze ze mną, musimy oddzielnie się telepać.
Co jeszcze? Zapisałam się na czerwiec do fryzjera, kosmetyczki i manikurzystki. Kto zabroni biednemu bogato żyć ;-)
A na dobre zakończenie dzisiejsza piosenka dnia w Trójce :-)
2012-05-16arietta
Znaczy się faktycznie ze mnie stara niedzisiejsza dooopa :-)
Poza tym niefajnie się z komentarza dowiedzieć, że nie ma się pracy, gdy ma się tak fatalne zdanie o własnych umiejętnościach i przydatności. Zweryfikowałam czym prędzej następnego poranka u jednego pracodawcy, po południu u drugiego - pogłoska okazała się fałszywa :-)
Pani Kierownik o(d)powiem osobiście na Mariolkowy temat już niedługo, mam nadzieję.
A co do tfu!rczości pozablogowej, hm... Starocie wszystkie powywalałam w szczytowej fazie depresji pod koniec 2006 roku. Zostały li i jedynie wiersze z podstawówki :P "Generalnie" gdy próbuję stworzyć coś co mogłoby być samodzielnym tworem, wychodzą gnioty, wyskrobki i popłuczki, niewarte niczego poza unicestwieniem. Musiałabym mieć przy sobie 24 godziny na dobę sekretarza, notującego moje złote myśli ("złote myśli" - cóż za megalomania!) i nie pozwalającego mi tychże notatek wyrzucić w pisssdooo.
Może kiedyś coś stworzę, kto wie. eM-Że - nie musisz kupować, będziesz miała dość tego mojego dziełka jako jego redaktor :P
Czas wrócić do rzeczywistości.
Z cyklu "szurnięci naukowcy":
Pan Profesor (filolog, wiek z wyglądu 70-75 lat), oburzony gdy kazałam mu podpisać rozliczenie: - Już nie pamiętam, kiedy coś ręcznie pisałem. Cóż za strata czasu i energii te podpisy.
Moi rodzice (w podobnym wieku) po usłyszeniu tej historii stwierdzili, że co jak co ale facet przesadził.
Z cyklu "kochana rodzinka":
(Reckless nie czytaj tego, bo szlag Cię trafi! nie tylko Ciebie zresztą)
eM, siostrzenica znaczy się, 24 lata, kończy studia humanistyczne w tym roku. Pracą dotychczas nieskalana, znalazła posadę. Ileż na niej wytrzymała? dwa czy trzy dni! bo miały być nienormowane godziny pracy, a tu od niej obecności wymagają! oczywiście poskarżyła się narzeczonemu, narzeczony jej mamie czyli mojej siostrze, a siostra naszej mamie, która bardzo takie sprawy przeżywa i już była gotowa poratować biedną eM. kolejną sumką pieniędzy, ale tata się zbuntował, wszyscy się pokłócili, a ja śmieję się w kułak.
Z cyklu "do pracy rodacy".
Cóż się robi w kryzysie? Zaciska się zęby i ma się znów szefa, od czego, znaczy się posiadania szefa, zdążyło się odzwyczaić przez lat siedem czy osiem. I co? Jajco holenderskie. Zęby w robocie zaciska, a w domu śmiejemy się razem z pożal się Boże wielkiego biznesmena-fachowca, który odwala fuszerkę najtańszymi materiałami, nic a nic się nie znając na robocie, no ale przecież po paru dniach się mu tego nie powie. Robi zatem Moja Cholera swoje, przy okazji uczy innych pracowników (bo mówi że serce mu krwawi gdy patrzy jak partolą - ot, zboczenie zawodowe) i oby jak najkrócej to zesłanie trwało... No bo i nie po drodze ze mną, musimy oddzielnie się telepać.
Co jeszcze? Zapisałam się na czerwiec do fryzjera, kosmetyczki i manikurzystki. Kto zabroni biednemu bogato żyć ;-)
A na dobre zakończenie dzisiejsza piosenka dnia w Trójce :-)
2012-05-16arietta
skomentuj (5)
Achtung achtug, uwaga uwaga, wnimanje uwożojta, odpowiadam na pytania :-)
Niedzielne wczesne popołudnie, Moja Cholera maluje bibliotekę, wieczorem nareszcie będę mogła na półkach książki ułożyć :-)))
2012-05-13arietta
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego pytajnikowego odzewu (na przyszłość siedem razy się zastanowię, a i tak zrobię coś czego będę żałować). Trzy zdania niezbyt rozbudowane na każdą odpowiedź. Wyjątki przewiduję ;-) Jeśli ktoś będzie nieusatysfakcjonowany, niech wyrazi rzeczone nieusatyfakcjonowanie w komentarzu, a ja się postaram w odpowiedzi cosik dodać jeszcze. Kolejność odpowiedzi w kolejności zadawania pytań.
Wszyscy gotowi? Można zaczynać?
Zdaje mi się że to będzie ekscytujące, jakby powiedziała Emilia Byrd Starr (bohaterka jakiej serii jakiego autora? nagroda za poprawną odpowiedź... a niech nagrodzony wybierze).
Uśmiechnięte myśli:
1. Pamiętasz swój pierwszy raz?
Pamiętam kiedy, pamiętam z kim, pamiętam w jakim mieście ale ulicy i kamienicy za nic w świecie nie przypominam sobie :P Było OK. Jako osoba już w słusznym wówczas wieku, stwierdziłam że faktycznie nie warto było się z tym całym seksem spieszyć.
2. Ideał Twojego mężczyzny?
Czepiam się tramwaja:
a) mój ideał mężczyzny
czy
b) ideał kobiety dla mojego mężczyzny?
Ad.a) Mam kilka zboczeń: wysoki (czyli minimum 185 cm), dobrze zbudowany (bo mam głupie wrażenie że do chudych z moimi słusznymi rozmiawami nie pasuję), nastawiony na utrzymanie rodziny (jestem staroświecka - facet musi na rodzinę zarobić, praca kobiety jest tylko dodatkiem).
Ad.b) Długowłosa niezbyt szczupła brunetka, lubiąca dom i dzieci, spokojna. Ostoja domowego ogniska. Jak widać, co do mnie zgadza się jedynie "niezbyt szczupła" :P
3. Czy uważasz, że Twoje małżeństwo jest szczęśliwe?
Nie, ale głównie moja w tym wina.
4. Co zmieniłabyś w mężu?
Przez długie lata nie znosiłam jego imienia - przed ołtarzem ledwie je z siebie wydusiłam :P przywykłam w końcu, ale wciąż po imieniu do niego nie mówię. Poza tym zmieniłabym mu żonę.
5. Byłabyś w stanie kochać dwie osoby na raz?
Czy kochać to nie wiem, zauroczona byłam dwoma na raz nie raz :-)
6. Najpiękniejsze miłosne wspomnienie?
Hm, chyba nasz pierwszy wakacyjny wyjazd i ówczesne oświadczyny wśród nocy, mimo że nie wzięłam ich na poważnie :-)
7. Spełniasz jedno marzenie - jakie?
Spełniłabym największe marzenie każdego. Jak Karolcia z podstawówkowej lektury.
8. Miejsce, poza Europą, które chciałabyś zobaczyć?
"Potem Australia, egzotyczny świt"...
9. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
Przyjaźń z pewną Kamilą (pisałam tu kiedyś o niej), urwana po mojej przeprowadzce na drugi koniec miasta. Ogólnie moje dzieciństwo było jedną wielką tragedią, która niestety przekłada się na dorosłe życie.
10. Na ile lat się czujesz?
Obecnie tak tuż przed sześćdziesiątką - za wcześnie na emeryturę, za późno żeby coś z życiem jeszcze zrobić.
11. Co urzeka Cię w kotach?
Futro, ogon i podzespół mruczący ;-)
12. Jakie zwierzęta, prócz kotów lubisz?
Jeże (kombinuję jak tu ściągnąć kolczaka do ogródka), gryzonie udomowione i wszelkie dziwoty z antypodów.
13. Ulubiony film?
Nie przepadam za filmami. Krótka zamknięta lista: "Ojciec chrzestny", "Rocky", "Diuna", "Rydwany ognia", "Wesele Muriel", "Półserio" i serial "Miasteczko Twin Peaks".
14. Ulubiona piosenka?
Nie jestem w stanie podać jednej. Ani dziesięciu. Ani stu :-)))
15. Ulubiony kolor?
Kiedyś czarny li i jedynie. Ostatnio przekonuję się do czerwonego.
16. Lubisz swoje imię? ;-)
Bardzo. Głównie dlatego, że w podstawowym brzmieniu jest twarde (jak ja, hehe), ale daje się zdrobnić na różne sposoby.
17. Suma pieniędzy, która postawiłaby Cię na nogi?
400 tysięcy zł. Spłacenie kredytów plus rozmaite okołodomowe rzeczy.
18. Lubisz prowadzić samochód?
Nie. Ale muszę :-)
19. Kim, z nierealnych postaci chciałabyś być?
Hmmm... Fragles Wembley? :-)))
20. Ulubiony kosmetyk?
Perfumy Chanel 19.
21. Lubisz swoje piękne włosy?
Są megatrudne w pielęgnacji, więc codziennie się wściekam, ale... Ale są tak obecnie niemodne, że przez przekorę je pokochałam :-)))
22. Twoje uzależnienie?
Książki i kota.
23. Nie chcesz mieć dzieci, definitywnie?
Nie chcę definitywnie i nie rozumiem, dlaczego ten fakt tak wszystkich Was bulwersuje :-) A raczej nie sam fakt, ile to że mówię o tym głośno, no nie? :-)
Kalliope:
1. Czy gdybyś kilka lat temu wiedziała jak będzie wyglądało Twoje życie dziś, wyszłabyś za mąż za tego samego człowieka/czy wyszłabyś za mąż?
Nie i jakby co nie wyjdę za mąż ponownie.
2. Czy podobasz się sobie?
Nie.
3. Czego w sobie nie lubisz?
Wszystkiego poza punktem 4 :-)
4. Co w sobie lubisz?
Poczucie humoru, które ratuje mnie przed całkowitą prostracją. Mniejsza o to, że jest ono specyficzne i mało kto je rozumie :-) I łatwość uczenia się.
5. Czy jesteś zazdrosna o męża?
Nie, nigdy nie byłam, ani trochę.
6. Czy miałaś kiedykolwiek problem z używkami?
Lubię czerwone wino i prawie codziennie wieczorem wypijam lampkę. Sami oceńcie czy to problem :-) W latach 2000-2002 paliłam papierosy, ale nie był to nałóg, ot dla urwania się na moment od nauki albo w knajpie przy piwie; gdy poznałam Moją Cholerę zrezygnowałam z fajek bez problemu (mimo że tego ode mnie nie wymagał).
7. Czego w swoim zyciu nie żałujesz?
Założenia bloga (buahahahaha)
8. Czego żalujesz?
Najbardziej to nieudanej próby samobójczej (znaczy żałuję że się nie udało) oraz zakończenia znajomości z Wojtkiem (patrz pierwsze pytanie Uśmiechnietych Myśli), który wydawał się idealną drugą połówką.
9. Z tego co pamiętam to chyba nie lubisz swojego imienia, jak chciałabyś mieć na imię?
Lubię!!! Chociaż fakt, wolałabym Jadwigę lub Irenę :-) Nie udały mi się za to nazwiska, ani rodowe, ani obecne.
10. Ulubione imię męskie
Piotr! Od zawsze :-)
11. Wybaczylabys zdradę?
Nawet pochwaliła :-)
12. Ulubiony drink
Gin z tonikiem, mojito.
13.Za którym razem zdałaś egzamin na prawo jazdy?
Za piątym - 1 marca 1998 roku :-) i pewna jestem że tata dał egzaminatorowi w łapę, chociaż uparcie zaprzecza.
14. Czy uważasz się za dobrego kierowcę?
Nie, brak pewności siebie przekłada się niestety na kierowane też.
Reckless:
1. Na rzecz czego lub kogo mogłabyś poświęcić wszystko co masz?
Niczyją. Nieraz już wiele poświęciłam i ani dziękuję, ani pocałuj mnie w dooopę.
2. Co byś zrobiła, gdybyś dowiedziała się, że jesteś w ciąży? :D
Spodziewających się odpowiedzi w stylu:
a) usunęłabym bez wahania chwaląc się wszem i wobec jak pani Czubaszek
b) pokochałabym bezgranicznie już na poziomie dwóch kresek na teście, dziwiąc się jak mogłam wcześniej nie kochać dzieci
... zawiodę chyba ;-) Ot, starałabym się dobrze wychować i pokochać.
3. Wiemy, że lubisz muzykę z lat 80 czy 90. A czy jest jakaś piosenka lub piosenki z czasów dzisiejszych, które urzekają Cię równie mocno jak te wspomniane wcześniej? :)
Sprostowanko: muzyki z lat '90 nie lubię, nie licząc dokonań grup powstałych w poprzedniej dekadzie ;-) Z dzisiejszych jakoś nic nie zostaje na dłużej. Może "Irresistible force" Jane's Addiction z ubiegłego roku...
4. Odwiedzisz mnie kiedyś w moich S.? :))
A pewnie :-)
5. Dlaczego tak bardzo lubisz jeździć rowerem? ;)
Nie wiem, tak jakoś :-)))))))))))) Chyba za niezależność i wiatr we włosach...
6. Jaki jest Twój wymarzony samochód?
Nie mam, auto służy mi do niezbędnego przemieszczania się i nic poza tym. Kiedyś podobał mi się New Beetle, teraz na wsi może bardziej Toyota RAV4...
7. Twoje NAJwiększe marzenie?
Chyba już nie mam............... Ze spłaceniem kredytów mogłoby być tak, jak kiedyś kiedy mi się wydawało że gdy schudnę rozwiążą się wszystkie problemy. Schudłam i co? nic.
8. Jeśli miałabyś okazję cofnąć się w czasie, o ile lat byś się cofnęła i dlaczego?
Jeszcze niedawno bez wahania powiedziałabym "drugi i trzeci rok studiów". Ale chyba jednak lepiej mi się żyło w latach 2004-2005. Miałam pracę (za 1200 zł ale wystarczało), chałupę wynajętą za grosze, cudownego narzeczonego, 65 kg i prawie codziennie wychodne na miasto z fajnymi ludźmi wśród których brylowałam :-)
9. Jakie miejsce jest Twoją oazą, miejscem w którym czujesz się bezpiecznie?
Niestety nie mam takiego.
10. Jak myślisz, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5 lat?
Tak jak teraz.
Trelee-morelee:
1. Czemu się tak nad sobą użalasz? szczególnie jeżeli chodzi o wygląd... ?
Nie lubię siebie i po dwudziestu paru latach tłumienia wszelkich negatywów w sobie, zaczęłam się uzewnętrzniać. A że wygląda z boku jak użalanie, trudno :-)))
2. Jeżeli dowiedziałabyś się, że mąż Cię zdradza to co?
Właściwie dziwię się, że jeszcze tego nie zrobił. Przyklasnęłabym.
3. Dlaczego nie chcesz mieć dzieci?
Nie wiem. Nie chcę i już. A jak mi nikt na starość szklanki wody nie poda, to uświrgnę z pragnienia i tyż piknie.
4. Jeżeli byłabyś teraz w ciązy to jaka byłaby Twoja reakcja?
Patrz Reckless pkt 2
5. Nie wiem czy mogę o to pytać, ale co stało się z Twoim szwagrem? tzn. niby się domyślam ale nie do końca...
Nie żyje, a ja sobie wyrzucam że "mogłam coś zrobić"...
6. Ulubiony sport? :)
Praktykowany: rower, marszobiegi, badminton, fitness
W kapciach: prawie że wszystko :-)))
7. jak to z Twoimi rodzicami jest? Mieszkają już wami? Będą mieszkać?
Pomieszkują i zajmują się ogrodem :-) Na przyszłość nie wiem.
8. Po co wam taka wielka chałupa skoro nie planujecie dzieci?
Po pierwsze primo nie jest wielka. Po drugie primo, bezdzietni nie mają prawa do przestrzeni, hę???
9. Oboje zdecydowaliście się na brak dzieci? Mąż nigdy nie zagadywał, żeby jednak się zdecydowac na dziecko?
Mąż jest typem ojca rodziny i bardzo chciałby mieć dzieci, ale decydując się na związek ze mną wiedział jaka jest sytuacja;
10. Jesteś osobą która mówi co myśli, co czuje? Czy raczej chowasz wszystko w środku i myślisz " a jakoś przecierpię" ?
Niestety wciąż raczej chowam, co jest zabójcze dla resztek mojego "trzymania się".
Martitka:
Jak ma na imię Twój Mąż? Bo ja Go znam, jako "Cholera" :D
- Kierownikdosprawnieistotnych
- A ja znam odpowiedź na chociaż jedno pytanie, wiem jak Twój mąż ma na imię :D
Upoważniam zatem Panią Kierownik do odpowiedzi Martitce na jej blogu :D
Elsie:
przecież już jakoś Wam się zaczęło układać? więc jak to?
Ano tak to :-)
Lilarose (łerarju??????)
1. Gdybyś dowiedziała się nagle, że został Ci tylko rok życia, co byś zrobiła?
Zaszalała na wyspach Hula-Gula :-)
2. Jakie są Twoje ulubione miejsca na ziemi i dlaczego?
Australia i Antarktyda - bo są od spodu i tam się chodzi do góry nogami ;-)
3. Ostatnia fascynacja muzyczna (coś przypadkiem odkrytego)
Polska muzyka elektroniczna - poza Bilińskim, Omni i wczesnym Kombi niewiele znałam, a od kilku tygodni rozkoszuję się nieznanymi dotąd dźwiękami...
4. Ostatnia fascynacja literacka (jak wyżej)
Katherine Panacol - prezent urodzinowy od koleżanek z pracy, podchodziłam jak do jeża, a tu super :-)
5. Na co zwracasz szczególną uwagę u mężczyzn?
Na cechy odróżniające od tak zwanego "typowego mężczyzny". Przejechałam się na tym koncertowo, cóż...
6. Co sprawia, że zaczynasz lubić daną osobę niemal "od pierwszego wejrzenia"(płeć obojętna)?
Uśmiech lubię...
7. Bez czego nie zaśniesz?
Hm, nie mam czegoś takiego :-)
8. Czego się boisz w życiu?
Braku pieniędzy. Serio.
9. Co cenisz w swoich przyjaciołach?
Że przypominają o sobie.
10. Gdybyś mogła spotkać się z sobą samą młodsza o 10 lat, co byś jej powiedziała/doradziła?
Zostaw w spokoju tego faceta :-)
Złota Stalówka:
Z tego co pamiętam skończyłaś prawo, tak? To dlaczego nie poszłaś tą drogą- zwykły brak znajomości żeby na aplikację przyjęli, znudzenie tą materią czy coś jeszcze innego? :>
AEL:
dlaczego nie zdawalas na aplikacje i czy czasem tego nie żałujesz?
Aplikacja nigdy mi nawet przez myśl nie przeszła.
eM-Że:
jaki Twoje życie powinno mieć soundtrack?
W muzycznym rytmie lat '80, z domieszką elektroniki z różnych epok.
Kalliope once more :-)
1. Czy lubisz gotować?
Nie i na szczęście obecnie nikt tego ode mnie nie wymaga. Gdy pracowałam w okolicy, codziennie coś pitrasiłam, ale nic wysmakowanego to nie było.
2. Dlaczego odeszłaś z radia? (plus dlaczego nie wróciłam - od Żony Programisty)
Naczelny mni wkurwiał. Żądał ode mnie materiałów reporterskich, bo przecież trzeba się ogólnie rozwijać :/ a ja z moją nieśmiałością po prostu nie mogłam się za często przemóc żeby z mikrofonem do ludzi podchodzić. Proponowałam, że zajmę się stricte montażem tego co inni zarejestrowali - nie. Chciałam się skupić na realizacji dźwięku, w czym byłam niezła - ale cóż, skoro oprócz siedzienia po osiem godzin dziennie za konsoletą miałabym jeszcze latać z mikrofonem, podziękowałam. Zresztą byłam już na 4 roku studiów, nauki coraz więcej, magisterkę (moje wiekopomne dzieło hyhy) zaczynałam pisać... Myślałam że wrócę. Cóż. A po studiach trzeba było zarabiać...
3. Czy w temacie "Mariola" coś się ruszyło?
Tak - bo dokładnie tydzień temu dowiedziałam się w końcu "dlaczego" i szczerze mówiąc byłam zaskoczona.
Nie - bo za późno się dowiedziałam, nie mam już siły ni serca do prób naprawy. On też niekoniecznie.
4. Myślisz czasem o rozwodzie?
Tak, ale podział majątku (uech! uech!) skutecznie mnie odstrasza.
Tomek:
poproszę więcej zdjęć kotka ;)
Jak tylko zmienię lub naprawię aparat :-)
Żona Programisty:
Myślisz, że kiedyś nam się uda nadrobić to stracone spotkanie w Łazienkach? ;)
Myślę, że tak łatwo się nas z Grodu Kraka nie pozbędziecie :-)))
Smile-of-Angel:
1. Gdzie chciałabyś mieszkać najbardziej na świecie?
Tam gdzie mnie nikt nie zna ;-) A serio - bardzo dobrze mi tutaj w moim Żet.
2. Ideał mężczyzny?
Patrz Uśmiechnięte Myśli, pytanie chyba 2.
3. Kim marzyłaś żeby zostać jako dziecko?
Komentatorem sportowym!!! Mniejsza o jąkanie, niewymawianie "r" i chorobliwą nieśmiałość :D A swoją drogą dostałam takie pytanie na DELFie z francuskiego i odpowiedziałam celująco :-)
4. Dlaczego kot a nie pies :P
Gdybym to ja wiedziała... :-) Od małego tak mam - psom schodzę z drogi, a do kotów pieję.
5. Czy potrafiłabyś usunąć swojego bloga??
Oczywiście, ale nie ma jak na razie takiej potrzeby :-)
Trelee-Morelee once again:
1. Duzo ćwiczysz, a mówisz, że tyjesz... jak to jest? Aż tak źle się odżywiasz że jakoś nie może Ci nic a nic ubyć?
Faktem jest, że nie odżywiam się rewelacyjnie, ale raczej za mało jem niż za dużo. Muszę zrobić badania w kierunku niedoczynności tarczycy (poza tyciem mam kilka innyc objawów), ale skoro gdy ostatnio poszłam do lekarza po skierowania na badania usłyszałam, że za dobrze wyglądam żebym była chora... ;-) Pójdę do innego niedługo.
2.I jak jest z waszym życiem towarzyskim? macie jakiś znajomych, przyjaciół z którymi lubicie spędzać czas? :)
Jestem odludkiem. Regularnie (czyli raz na 2-3 miesiące, hehe) spotykam się z Porcelanową. Od innych się odsunęłam. Mąż ma przyjaciela z wojska w Gdańsku i przyjaciela ze szkoły średniej w Toruniu - też się widzą raz na kilka miesięcy. Kilometr od nas rezyduje kolega z uczuciowymi zawirowaniami, więc to z nim Moja Cholera spotyka się najczęściej.
Jeśli jakieś pytanie umknęło, proszę dać znać :-)
2012-05-13arietta
skomentuj (13)
