Archiwum dla Październik, 2002

żadnych oświadczyn!!!

Ja pierdolę… co za życie!!! Naprawdę odwala mi na maksa. Wczoraj piekielnie wqrwiłam się na Ukochanego. Chciałam, żeby coś załatwił mi w Warszawie. Tak rzadko Go o coś proszę… Oczywiście nie zgodził się. „a bo ja nie wiem, o co ci dokładnie chodzi, żebym czegoś źle nie zrobił”. Tak, tak, tak! Typowe myślenie! Przyzwyczaiłam Go, że ze wszystkim radzę sobie sama. Gdybym była taką słabą dziewczynką, która istnieć nie może bez męskiego wsparcia, to co innego. Ech… „No więc” się wqrwiłam, a w takim stanie dobrze idzie mi nauka. Sięgnęłam na półkę po słownik angielsko – polski… i tak bezwiednie wzięłam album ze zdjęciami. Automatycznie otworzyłam na ostatniej stronie. Zdjęcie Daniela. To najładniejsze, z dedykacją „na pamiątkę gorącej nocy milenijnej”…

I patrzyłam na to zdjęcie. I patrzyłam.
I po raz pierwszy od około pół roku pomyślałam ciepło o tym facecie. I zatęskniłam…

… a wieczorem przyjechał W. i trudno było mi udawać, że wszystko jest okej… Jak gdyby nigdy nic zaczął podchody pod rozmowy o naszym wspólnym zyciu. Powiedziałam tylko: „bez takich gadek, please, znasz moje podejście do małżeństwa”. Ale czy o „podejście” tutaj chodziło???
A było tak fajnie… myślałam, że Daniel to rozdział zamknięty na cztery spusty…

kto chce ze mną zamieszkać?

Pytanie zasadnicze. Otóż pilnie poszukuję współlokatorki!!! Współlokator niestety nie wchodzi w grę, bo Mój Ktoś się nie zgodzi na stałą obecność w moim pokoju innego osobnika płci męskiej (a szkoda – pewnie łatwiej dogadałabym się z facetem). W każdym razie – kto chce ze mną zamieszkać? Toruń, osiedle Jakubskie. Mieszkanko jest milusie, bez luksusów wprawdzie, ale ma klimat, drugi pokój zajmują dwie baaaardzo kochane dziewczynki, no a ja??? Hm… trzeba się jakoś zareklamować… (ja u siebie żadnych plusów nie widzę, ale różnie o mnie gadają). „A więc” moje podstawowe zaletowady to szczerość i uczciwość. Dla przyjaciół jestem gotowa zrobić wszystko. Kocham koty, ale w Toruniu nie hoduję :) Uwielbiam czytać wszelkie słowo pisane tudzież drukowane, więc wystarczy dać mi książkę, abym się odczepiła od reszty… Można ze mną pogadać dosłownie o wszystkim. A co, znam się na wielu rzeczach!!! Czasami robię zadymy na Apatorze, ale do kwietnia jest przerwa… Często wyjeżdżam. Jestem baaardzo tolerancyjna. Kibicuję Legii, jednak z innymi się nie pobiję. Nie przeszkadzać mi będą wizyty Ukochanego ewentualnej współlokatorki (jeśli jej nie będą przeszkadzać wizyty Mojego Ukochanego). Nie jestem pedantką i maniaczką czystości, ale brudne gary w zlewie mnie wkurzają. Przyrządzam świetne sałatki. Mam ładne piersi… o sorry, to już inna bajka, przecież nie szukam sponsora!!!

co zrobić z tym wieczorem?

Za jakąkolwiek twórczą pracę nie chce mi się już brać. Prąd niby jest, ale… Czuję się stara i zmęczona. Ten motyw powraca w rozmowach z kolegami z roku (z koleżankami z roku nie rozmawiam – nie warto – oprócz Pauli oczywiście, ale ona jest Ponad Wszystkich). Syndrom piątego roku… Powinno pocieszyć mnie to, że wyglądam szczeniacko. Ostatnio w jakimś sklepiku na zadupiu nie chciano sprzedać mi alkoholu. Nic nowego. Podetknięta sprzedawczyni pod nos moja legitka studencka z dziewięcioma pieczątkami zrobiła swoje i mogłam odejść (zaopatrzona w Napój Bogów). A swoją drogą to chyba dobrze, że kontrolują „podejrzanie” młodych… No cóż, ja niestety mam już 22 lata…

Dla „odprężenia” zasiadłam przed ekranem i przeczytałam wszystkie swoje notki. Od początku do końca. Hm… ciekawa lektura, polecam :) Troszkę się tu działo, w końcu ponad rok już wszystkich męczę swoją pisaniną…

Dzwonił Mój Ktoś, ostatnio dzwoni codziennie… tęsknimy…

Zastanawiam się, czy pozwolić MU oświadczyć się serio o moją rękę. Chyba jeszcze jest za wcześnie…