Archiwum dla Listopad, 2003

’cause God stopped keeping score

Ogłaszam wszem i wobec, że znikam.
Na czas nieokreślony, raczej długi.
Nie będzie nowych (jakże interesujących) notek na stronie niniejszej, nie będzie moich (jakże trafnych) komentarzy na Waszych blogach. Szkoda, prawda?

Prośba – wołanie – ROZKAZ: jeśli moja nieobecność tutaj miałaby potrwać tak długo, że istniałby powód do skasowania tego bloga przez Ich Eminencje Adminów czy inne Vis Majory odpowiedzialne za serwis blog.pl – NIE RÓBCIE TEGO!!! Należy mi się to „z wieku i z urzędu”. Mój blog jest jednym z dłużej działających. Wprawdzie nigdy nie uzyskał oszałamiającej popularności, nie zwyciężał w konkursach (nawet w nich nie startował), nie był oceniany na szósteczki (nigdy nie był zgłaszany do oceniania), nie zostanie wydany w formie książki (swoją drogą to ogłaszanie blogów drukiem uważam za pomysł z lekka chybiony i nie mający właściwie sensu!!! a książek sygnowanych moim nazwiskiem na pewno się doczekacie… stosy rękopisów zapełniają szuflady, kilka nawet „wrzuciłam na komputer”, ale wszystko to nie jest nic warte według dzis obowiązujących trendów… co mi absolutnie nie przeszkadza!). Blog Arietty JEST i – jeśli to zależy tylko ode mnie – BĘDZIE. Wrócę. Na pewno.

Dlaczego znikam? Tytuł notki…
Rozpadają się przyjażnie.
Rozpadają się relacje z rodzicami.
Rozpada się firma, w której (jeszcze) pracuję.
Rozpada się związek z W. (chociaż kochamy się coraz mocniej).
Rozpada się osobowość.
Rozpada się świat.

Jest mi bardzo ciężko. Muszę sobie jakoś poradzić. Nie wiem jak, ale ZWYCIĘŻĘ!!!

Dziękuję wszystkim, których poznałam za pośrednictwem bloga. Jesteście… no, fajni po prostu ;-)

Żegnam raz jeszcze… nie, nie żegnam. Mówię (piszę!) „do widzenia”. Bo ja tu wrócę. Silniejsza, na pewno.

A na koniec powiem w swoim stylu, że i tak miłość jest najważniejsza ;-)))

- 51 – 23 – nieskończoność -

- Dni jedyne w roku… Chociaż przyznam się bez bicia, że zbytnich emocji dziś nie przeżywałam (nie licząc tych związanych z sytuacją na drogach – chyba jestem zbyt nerwowa, nie nadaję sie na kierowcę). Pewnie dlatego, że odwiedzałam groby tych, których nie miałam przyjemności poznać; zmarli wiele lat przed moimi narodzinami… Inaczej było tydzień temu, gdy stałam nad grobem Piotra – był mi bardzo bliski jako naj… przyjaciel Mojego Ukochanego… mieliśmy się spotkać zaraz po jego powrocie z misji… ale nie o taki powrót chodziło…
W strugach deszczu i przeszywającym wietrze modliłam się żarliwie – i po raz kolejny czytałam napis na pomniku „żołnierz nie umiera… oddał życie pod niebem Macedonii, aby inni mogli żyć w pokoju…”

TSA – „51″ – zawsze porusza mnie ta piosenka… zwłaszcza dziś…

– Kolejna rocznica, miesięcznica znaczy się…
Dwudziesty trzeci miesiąc z W. Jakieś uwagi? Tylko to, że z każdym dniem kochamy się mocniej… tym mocniej, im więcej osób mówi nam, że absolutnie do siebie nie pasujemy i zerwanie jest kwestią najbliższej przyszłości (a słyszymy to coraz częściej, także od najbliższych). A ja wierzę, że to MA SENS!!! wiara podobno góry przenosi, więc…

- Nieskończoność
dotyczy moich permanentnie paskudnych relacji z rodzicami, zwłaszcza z mamą… Cały dzisiejszy powrót z cmentarza (prawie trzy godziny) to jeden wielki koszmarny koszmar. W skrócie: zostały mi wypomniane wszelkie moje (rzekome!) grzechy popełnione myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Teraz mama zamknęła się w pokoju. Ignoruje mnie. Nic na to nie poradzę. nikt tu nie jest bez winy. Nie tylko ja.
Jest mi po prostu przykro.

Gdyby ON mógł być teraz przy mnie! Tylko tego pragnę. Tylko tego chcę.
Niestety wrócę do NIEGO dopiero w poniedziałek wieczorem… tego dnia po południu mam wizytę u lekarza w Lublinie :-( znów wydatek… Zmieniliśmy mieszkanie, rezydujemy teraz na Woli – drogo jak nie wiem co, ale mieliśmy nóż na gardle. A perypetie związane z szukaniem mieszkania to temat na osobną notkę ;-)

Kocham, kocham, kocham!!!
Nio wiem, że staje się monotematyczna. Ale… cieszę się tym, co mam – kogo mam.
I tylko coraz częściej zastanawiam się, czy nie płacę zbyt wysokiej ceny za miłość szczęśliwą?