Archiwum dla Marzec, 2009

przeszłośc-przyszłości

Ech, co za noc…
Taka jak sześć-siedem lat temu. Przyjeżdżałam do NIEGO wieczorem i ranek zastawał nas bezsennych.
Drinka łyk i dyskusje po świt…
Drinki zresztą już od jakiegoś czasu znów sobie robimy takie jak wtedy. Ale nie pomagały.
Bardzo ciężkie ostatnie tygodnie. Chodziłam z głową w chmurach. oficjalnie w chmurach. nieoficjalnie tęskne spojrzenia.
Jedna myśl: co się dzieje? Jedno marzenie: odezwij się. Jedno wspomnienie: mnie samej sprzed lat dwóch i kilku miesięcy. Depresja, z którą sama musiałam się uporać. Nie chciałam widzieć GO w takim stanie.
Coraz wcześniejsze wyjścia z domu, coraz poźniejsze powroty. Moje.
A wczoraj… przełom? Nie wiem. Dzisiaj właściwie. Około zmiany czasu. Coś jest na rzeczy z tymi zmianami… W każdym razie mówił. Rany, jak przyjemnie było słuchać.
Zasnęliśmy około nowej szóstej. A o nowej ósmej zadzwonił budzik. Wstałam pełna chęci iścia do szkoły… po kilku krokach walnęłam się na sofkę przed telewizorem. Do szkółki dotarłam po wyścigu dopiero. Red Bulle, kawa… Przeżyłam. Po południu piwko w miłym towarzystwie. Moja Cholera natomiast leży sobie w stanie agonalnym po 2,5 godzinach latania za piłką. Oj, zero kondycji ma ten mój chłop ;-)
W sumie ja w nie lepszym stanie jestem, więc też się zaraz kładę.

Jeszcze a propos dzisiejszych „Milionerów”.
Włączyłam TV akurat na pytanie za 75 tysięcy: siedzibą jakiego zakonu jest opactwo w Tyńcu? Kolejne pytanie za 125 tysięcy: który z filozofów wg legendy mieszkał w beczce? Kolejne pytanie za 250 tysięcy: „Wielką Trójkę” na konferencji w Jałcie tworzyli; Stalin Churchill i…
Nie no, poziom gimnazjum. Albo i starsza podstawówka.
Fakt że parę razy nie znałam odpowiedzi na pytanie za 500 złotych :D
Tak czy tak chętnie zaproponuję TVNowi swe usługi w zakresie układania pytań do konkursów wszelakich. Mam doświadczenie jeszcze z radyjka. Gdzie te czasy… Ha, niechby wróciły chociaz czasy kiedy sama się lansowałam w „Najsłabszym ogniwie” :-)

Trochę wróciły…

Lady Pank – Dopóki da czas

nie chce mi się uczyć

A powinnam. Rachunkowość,  oh my darling…
…eee tam, z biblioteki przytaszczyłam pięć wielce grubiutkich powieści, a w sobotę przytaszczę z antykwariatu szóstą, za to w trzech tomach. Mniejsza o to, że na podłodze książki leżą, bo półki wszelkie zajęte od dawna są.
No bo ja humanistka przecież jestem.
Bank czekać każe. A jakże. Z kredytem na budowę nie przelewki.

piękną zimę mamy tej wiosny

Dziś pogoda zmieniała się co sześćdziesiąt dziewięć sekund. Albo i częściej.
Nie licząc wieczornych opadów śniegu. Pada i pada. Dotarlam do domu w postaci bałwanka. Kota pożerała sypiący się ze mnie śnieg z apetytem :-)
Czekamy na sygnał z banku. Niby pod koniec tygodnia ma być. Jak znam Moją Cholerę, to od jutra będzie na telefonie wisieć.
Do przodu żyj…