Archiwum dla Kwiecień, 2009

krótko – bo się uczę

Nooo… powiedzmy.
RATUNKU!!!
Nigdy nie byłam kujonem, do książek zaglądałam tuż przed klasówką/egzaminem – ale takich głupot jak teraz to się nie uczyłam. To raz. Dwa – młodsza byłam :-) Wszak ostatnie egzaminy na studiach zdawałam sześć lat temu!!! Od tamtej pory obijałam się jak dzika świnka, no nie licząc francuskiego, ale do egzaminu z tegoż pięknego języka zakuwać nie musiałam, jakoś naturalnie sobie przyswajałam. Rachunkowości natomiast nie przyswajam nic a nic. Parę lat praktyki i owszem. Teoria – o rrranyyy…
No nic. Tak ciężkie pieniądze za szkółkę sobotnio-niedzielną płacę, że skończyć ją MUSZĘ pozytywnie i już!

O czym to ja miałam?…
Aha.
„A więc” po pierwsze znów zgadzam się z Korwinem-Mikke. Felieton w poniedziałkowej „Angorze” – bardziej dosadnie o „tyraniu na dziadów”. No pięknie – ja lewicowa z dziada pradziada…
Po drugie: jeśli ktoś z Szanownych Czytelników spotka mnie w pociągu/na impresie/w toalecie/w łóżku z nieznajomym (no, tu to mnie poniosło), niech zagada :-) Bo ja jestem nieśmiałek pierwsza klasa rozgrywkowa, nieraz już mi się wydawało że mordkę znaną z sieci gdzieś widziałam, ale nie podejdę bo się wstydzę…
Ale zyskuję przy bliższym poznaniu :-)))
No co, kto ma nas chwalić? Sami się pochwalmy!

Cholerna rachunkowość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

UPDATE, środa przed południem:

A to się podłamałam.
W tym oto teście zdobyłam ledwie 28 punktów na 40 możliwych!!!

http://www.akademiajezykapolskiego.pl

taka jestem

Wróciłam ze szkoły, nakroiłam pełną salaterkę jarzyn (wiosna, a ja gruba! czas reaktywować innego bloga), spoglądam na „Milionerów” zżymając się że pytania takie proste (ot, pytanie za 40 tysięcy o naprawdę bardzo znane drużyny NHL). No niby wiem że przed kamerami mózg jest w stanie kłębka zbitego, przecież jam w „Najsłabszym ogniwie” nie odpowiedziała na żadne pytanie z dziedzin w których mocna jestem – ale miałam utrudnione zadanie jako ulubienica ekipy technicznej :-)))

AAA! No ale tu już przesadzili nowalijki! Pytanie o tytuł książki Michaliny Wisłockiej za 125 tysięcy!!! rany koguta, tego to może tylko obecne nastolatki nie wiedzą!!! Haaa, a ja przeczytałam „Sztukę kochania” od deski do deski jak w zerówce byłam! prawie nic nie zrozumiałam, ale nic to :-)))

Swoją drogą telewizor po pożarze w Kamieniu Pomorskim odstawiłam w odstawkę. Nie mogłam ścierpieć epatowania niewątpliwą tragedią. I niezbyt mądre wypowiedzi krewnych i znajomych „moja siostra tyle lat czekała aż jej mieszkanie dadzą i co jej dali? To socjalne w hotelu”. Kurcze no! Czasy „przydziałów” na mieszkania minęły dwadzieścia lat temu!!! Jak mnie odrzuca taka roszczeniowa postawa!!! Do tego jeszcze atrykuł o slumsach w ostatniej „Polityce” i szlag mnie trafia że TAKŻE JA tyram na kupę dziadów – no sorry, będę brutalna, takie niedojdy życiowe to w znaczącym procencie na określenie DZIADY zasługują, wypadki losowe to znikomy odsetek. Jak to możliwe że lewusom żyjącym z wyłudzonych rent i zasiłków wszelakich powodzi się lepiej niż uczciwie pracującym Mojej Cholerze i mi. My nie chcemy mieszkania za darmo tylko kredyt na cudowę domu i od roku się z nim „bujamy”. Wrrr!

Znów pytanie za 125 tysićey – ułani z wojskowej piosenki przybyli pod okienko żeby… AAAA!!!
Dajta mi te kase!!!
A co, ja też cosik za nic chcę!!!

Ciężki tydzień przede mną. Roboty od groma i ciut ciut, do tego nauka bo zaliczenie w sobotę.
Będzie dobrze, bo kto da radę jeśli nie ja, hę?

święta, tak?

Się kończą, ale pożyczyć jeszcze mogę. Wszystkiego naj. Żeby dobrze było. Żeby lepiej było.