Archiwum dla Maj, 2009

światełko

Obie decyzje pozytywne. Tylko oryginały niektórych dokumentów dostarcyć trzeba (mielą się i mielą).
Jeszcze się nie cieszę. Po podpisaniu umowy to co innego.

Śniło mi się…

…że w ciąży jestem.
Brzuszek miałam już pokaźny i w ogóle… Po przebudzeniu obmacałam się dokładnie tu i ówdzie ;-) bo taki realny ten sen był! No cóż, niezależnie od wszystkich innych przeszkód nieustannie WIATROPYLNA NIE JESTEM. Tyle w temacie.

Oba zaliczenia z rachunkowości ocenione celująco (!!!). Jestem w szoku totalnym. Na pierwszym ściągałam, ale drugie napisałam samodzielnie i jeszcze innym pomagałam. Od razu współbractwo z ostatnich ławek inaczej na mnie patrzy. A to notatki pożyczyłam, a to prace zaliczeniowe gdzieś powędrowały, a to pytania o to czy tamto… śmiech na sali. Teraz wypadałoby egzamin zdać, no bo jak to: 100% frekwencja na zajęciach, szósteczki w papierach a 4 lipca kapa? Czerwiec naukowy będzie zatem.

Sprawy w obu bankach na finiszu ponoć. Nadziei to ja wielkich nie mam, ale się kręci, to najważniejsze, nie odrzucili od razu jak większość przed nimi ;-)

Tydzień jakiś taki zatracony.

Między nami bez zmian.

Budka Suflera – Wyspy bez nazw

a życie toczy się dalej swym torem

Dziękuję mojemu szanownemu organizmowi, że tym razem nie daje mi popalić w pierwszy dzień okresu. Ale na spinning się nie odważyłam, poaerobikowałam się za to.
Szkoła jutro. I pojutrze. I dobrze, przerażałaby mnie perspektywa całodziennych pobytów we dwoje. A tak to mijamy się rano i wieczorem jak współlokatorzy z musu.
Mam wrażenie że kompletnie nie znam tego człowieka. Z wzajemnością.
Przez te siedem i pół roku los dał nam po dupie z siłą wodospadu tyle razy, że wszyscy święci balują w niebie by nie wytrzymali.
Co się więc dziwić że dwójka całkiem zwyczajnych ludzi nie wytrzymuje…