Archiwum dla Sierpień, 2009

Jestem zadowolona. Oby druga strona takoż.

W tygodniu ewentualnie rozmowa z rektorem.
Chciałabym.
Na okres próbny zaproponowali więcej niż teraz zarabiam.
Cisza, spokój, kameralnie (bo sama administracja, studenci gdzie indziej… w sumie trochę szkoda, jako że żacy mnie lubili bardzo), zakres obowiązków interesujący, trochę musiałabym się nauczyć ale w to mi graj.
Trzymajcie kciuki zatem.
I za zakup autka trzymajcie, bo co jedna oferta to większy koszmar…

o tak, tydzień stanowczo do zapomnienia

Zwłaszcza że jutro wstać będę musiała wcześnie wielce. Bo mam umówiony interview o ósmej w wyjątkowo nieustawnej komunikacyjnie części Mokotowa. Szkoła wyższa, żeby było zabawniej. I to z górnej półki, nie taka popierdółka jak placówka oświatowa w której miałam przyjemność przez rok pracować. No zobaczymy. Musieliby zaoferować mi co najmniej tyle ile teraz zarabiam. Dojazdy ze wsi tam… no fatalnie. Najważniejsze że jakiś odzew jest. A nuż robota się znajdzie lepsiejsza…
Między nami… hm trudno powiedzieć, bardzo mało się widzimy, dziś nawet na budowę pojechałam (masakra bez auta!!! koniecznie muszę sobie cosik kupić), doradziłam to i owo, pomogłam płyty wciągać na górę… fajnie, ale nie da rady podobno przed końcem roku się wprowadzić, trzeba będzie na kolanach właścicieli mieszkania błagać żeby przedłużyli wynajem nam.
Czarne spodnie odprasowane, biało-czarna bluzeczka na wieszaku, pełna elegancja jutro będzie. Bo a nuż.

tydzień do zapomienia, choć ledwie się zaczął

Sfrustrowanie seksualne mam chyba na czole wypisane, bo wczoraj w szerszym gronie znajomków, przy rozmowie całkiem na inny temat, ktoś z dawnych czasów powiedział coś w stylu „powinien się mąż bardziej tobą zajmować sam na sam”. Oczywiście co palnęłam w odpowiedzi „ach dziękuję, ucałowałabym cię za te słowa, masz absolutną rację”. Cisza nastała, a Mąż pogroził mi palcem.
No i dwie baby na 35 mkw to jednak za dużo. Przyzwyczaiłam się już że „ja tu rządzę”, oki fajnie jest bo obiad ugotowany, posprzątane – u mnie na co dzień różnie to bywa – ale wiadomo drobiazgi, choćby żywienie kota ;-) Kwestia kilkunastu dni i pójdą „na swoje”, będzie dobrze :-)
W pracy maaasaaakra.
Wrzesień będzie lepszy.
No nie???