Nareszcie zrobiłam ciuchowe przemeblowanie ;-)
Zimowe swetry powędrowały do szafy w pokoju gościnnym (ach kiedyż się doczekam w holu szafiszczy z prawdziwego zdarzenia…), do sypialni przeniosłam letnie rzeczy, przyglądając im się przy okazji krytycznie jak nigdy.
Dracznie, wesoło, kolorowo. Rutyna znaczy się.
Przymierzyłam wszystkie letnie „doły” czyli spodnie (3 pary)  i spódnice (4 sztuki) – mieszczę się w to co w zeszłym roku się mieściłam, nie mieszczę w to co w zeszłym roku się nie mieściłam. Rutyna znaczy się.
Całe szczęście nie trzeba nic nowego dokupować, jakoś to lato opędzę.
No ale… jedna zasadnicza sprawa, że tak zacytuję mojego tatę :D
Otóż sprawa jest taka, że moje ubrania – zimowe, letnie, przejściowe, wsio ryba – przystoją dziewczynce z podstawówki, a nie kobicie, bądź co bądź, po trzydzietce.
Moda nigdy dla mnie nie istniała, miało być po pierwsze: żeby na mnie weszło (bo mając tak nietypową figurę – małe piersi, całkiem znośny brzuch, zero fałd w talii, tyłek prawie płaski; za to monstrualne biodra i uda plus łydki też grube – trudno było cokolwiek dobrać), po drugie: żeby było wygodnie. I tak od lat. Czyli dżinsy i tiszerty, do tego buty na płaskim obcasie.
No i spoko. Skoro mi tak pasuje, to…
To wszystko byłoby cudnie-świetnie, gdyby nie fatalnie wspomnienia kilkunastu lat bycia pośmiewiskiem.
Otóż obawiam się bycia pośmiewiskiem i teraz. W sensie że ubierając się jak nastolatka, chcę przywrócić utraconą młodość.
Czy nie nazbyt ufam swemu młodemu wyglądowi?
Fakt że przedwczoraj odkupując klientce wino ;-) zostałam poproszona o okazanie dowodu osobistego. Babeczka (notabene też wyglądająca smarkato hehe) wielce się zdziwiła, żem ja rocznik osiemdziesiąty. No cóż… imydż ówczesny mój: dżinsowe rybaczki, bluzeczka w maziaje, kolorowe baleriny (bo do wszystkiego pasują), włosy w kitkę, zero makijażu, no i brak obrączki (dopiero jutro jadę do Warszawy odebrać świecidełka z renowacji).
Co nie zmienia faktu, że wciąż boję się być odbierana jako stara-malutka.

Rozważania czysto teoretyczne, bo i tak nie stać mnie na wymianę garderoby :-)))