Archiwum dla Grudzień, 2011

memento z banalnym tryptykiem

Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić
widowisko
„Smutny sylwester prof. Bączyńskiego
z wesołym końcem”


Występują:
Prof. Baczyński- ceniony angelolog
Piekielny Piotruś
i Serafin
Scena: Ulica warszawska w śnieżnej zamieci.
Czas: Sylwestrowy.

Prof. Bączyński
(trzymajac się latarni z powodu wichury)
Piekielny Piotrusiu, jesteś?

Piekielny Piotruś:
Jestem, panie.

Prof. Bączyński:
Widzisz, wszyscy nas opuścili. Hermenegilda uciekła ze strażakiem.
Pies Fafik leży w szpitalu. Osiołek Porfirion pije od trzech dni.
Gźegżółka zwariował na premierze „Wielkanocy” akurat, psiakrew, przed
samym Bożym Narodzeniem. Zostaliśmy, Piotrusiu, sami. Sami. Och!

(szlocha)

Piekielny Piotruś:
(szlocha również)

Serafin
(sfruwa z góry)
Czołem, chłopcy!

Prof. Baczyński i Piekielny Piotruś
(razem)
Czołem, panie aniołomistrzu!

Tu następuje kawalek dialogu
i dzieją się różne rzeczy, których nie rozumie nawet sam autor.

K U R T Y N A

2011 – muzycznie było ślicznie ;-)

Słuchając wczoraj popołudniowego Manna w Trójce, zarzekającego się że nie będzie robił żadnych muzycznych podsumowań roku, stwierdziłam że warto by jednak zaprezentować dziesięć muzycznych pozytywów mijającego roku, jak to parę ładnych lat temu na niniejszych szacownych (hłe, hłe) łamach czyniłam.

Dziesięć FAJNYCH nowości roku 2011. Kolejność alfabetyczna.

„AMERICAN BEAUTY” – RAY WILSON & STILTSKIN

Wilsona lubię od czasu Genesis, a te utwór w dzisiejszym zalewie kakofonii dźwięków jest po prostu miły dla ucha :-)

„IRRESISTIBLE FORCE” – JANE’S ADDICTION

Nigdy za nimi nie przepadałam, więc zmieniałam stację gdy zapowiadali w Trójce ten utwór, aż tu kiedyś pilot za daleko leżał ;-) i nagle eureka, olśenie, choinka wie co jeszcze, teraz w samochodzie w zestawie podstawowym i w komórce jako muzyka na czekanie.

„KOBIETY JAK TE KWIATY” – ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI I GRUPA MO CARTA

Piotra Bukartyka uwielbiam od dawna, na wielu koncertach byłam i rozmów parę przeprowadziłam ;-) więc na początku mina mi się wyciągnęła na coverowanie, a tu całkiem fajnie wyszło. Chociaż moja sytuacja jest akurat na odwyrtkę ;-) to i tak w piątkowe wieczory w saunie pozycja obowiązkowa do śpiewania, a raczej darcia mordki :-)

„MATRIOSZKA” – JULIA MARCELL

Porównania do Bjork cokolwiek zadziwiające, ale powiew świeżości na polskim muzycznym grajdołku jak najbardziej. Pierwszych kilka przesłuchań „eee tam”, ale się przekonałam :-)

„NEAR TO GOD” – PATI YANG

Absolutnie bez zastrzeżeń z całym oddaniem się. Jestem fanką od debiutanckiej „Jaszczurki”.

„OSTATNIA NOCKA” – YUGOPOLIS & MACIEJ MALEŃCZUK

To dla odmiany z komórki Mojej Cholery ;-) Również z gatunku nie do zniesienia po pierwszych przesłuchaniach, a teraz słucham z przyjemnością mimo ogrania do bólu po wszelkich radiostacjach…

„PARTYZANT” – DŻEM

Moim skromnym zdaniem najlepszy ich utwór z epoki po-Riedlowskiej…

„PO DESZCZU” – OME

To trzeba po prostu się wychować na Jego audycjach… Ileż to nocnych spacerów przed siebie gdzieś…

„WIĄŻĘ SOBIE KRAWAT” – AFROKOLEKTYW

No o mnie po prostu!!! jak tu nie słuchać do zdarcia płyty i bębenków???

„ZA PÓŹNO” – KAYAH

O zgrozo, wolę ten utwór niż „klasyczną” Kayah! No i teledysk fajny :-)

Cudu nie było. Dobrze że się go nie spodziewałam ;-)

Mama ogląda swoje seriale w jednym telewizorze, tata i Moja Cholera oglądają „Aleksandra” w drugim telewizorze przy kolacji, więc obie koty się przy nich kręcą ;-)

Sypialnia cała moja zatem. Fiolet, kadzidełko, świece i trójkowa Lista Przebojów w tle, same najlepsze kawałki mijającego roku.
Jaki był ten rok?
Nie chcę wspomnień, nie chcę podsumowań. 
Po kiego grzyba wspominać kolejne porażki? Albo podsumowywać niezliczone gafy, które każdy normalny człowiek wyśmiał-by i żył spokojnie dalej, ale cóż skoro do normalności mi daleko?
Za niespełna tydzień wkroczymy w nowy rok (przy okazji okrągła rocznica związku), za kolejnych dni parę urodziny.
Czego sobie życzę? 
Żeby nareszcie coś mi się udało. Do kurwy-nędzy-wędrowniczki!
I miłości… nie uważam żebym za stara na nią była. Albo żebym nie zasłużyła z jakiegokolwiek innego powodu. O.
A jutro idę do pracy. Mimo że właściwie nie muszę. Żeby zapomnieć. Ot tak.

UPDATE, wtorek:
No i dają powtórki. Znaczy nie wiem kiedy mój odcinek będzie. Trudno się mówi.