Archiwum dla Lipiec, 2013

stary depesz i morze

Będzie krótko i treściwie.

Mój ulubiony zespół od ponad ćwierć wieku.

Trzeci raz będę na ich koncercie.

Mnóstwo cudownych wspomnień ze słuchania płyt, toruńskich depotek, spotkań fanów… no i jedno nieco pikantne wspomnienie z koncertu z roku 2006 :-)

Depeche Mode. Już za chwilę.

A z koncertu „odbiera” mnie mąż (jak my się znajdziemy w tym tłumie???) i kierunek Trójmiasto. Na dni parę.

Ale odjazd. Sto pięćdziesiąt.*

*pamiętacie, z jakiego serialu to tekst?

 

A kto się wybiera do Chorwacji za miesiąc na miniwakacje, no kto?

Państwo Młodzi (w ramach podróży przedślubnej)

Oraz Moja Cholera i ja (w ramach podróży przedrocznicowoślubnej tudzież jako przyzwoitki)

Allle będzie wesołooo!

:-) :-) :-)

„Są takie dni w tygodniu, gdy nic mi się nie układa”….

Wczoraj był taki dzień, niestety.
Moje przesławne poczucie humoru (tym bardziej przesławne, im mniej zrozumiałe dla ogółu, ironia (jak wyżej) i dystans do świata (ditto) trafił szlag. Ot co.
Zaczęło się od pracy, z której wyszłam godzinę później niż zwykle, pakując się w megakorek na Grójeckiej. Ponad trzy godziny wracałam do domu!
W domu wściekłam się na męża, który wciaż nie może się oduczyć kłapania dziobem bez pomyślenia wcześniejszego, więc było tak jak w starym dowcipie:
„Przychodzi baba do lekarza z cegłą w gębie.
– Co pani jest?
– Mąż powiedział taki tekst, że mnie zamurowało”.
Chciałam się odstresować na rowerze, ale komary żarły tak, że musiałam zamienić rower na Chodakowską. Tyż piknie.
A koszulka DM zakupiona na allegro specjalnie na koncerty przyszła właśnie i jest za duża (co za licho mnie na rozmiar L podkusiło?).
Autko odebrałam z warsztatu, pięć stów zapłacone a usterka jak była, tak jest. Dziś inny fachman się za nie zabiera.
Na koniec upiłam się jednym piwem i dziś głowa mi pęka.

No cóż.
Jedno dobre, że w korku dwieście stron książki przeczytałam. Da się.

Plany na weekend? Nic nowego: w sobotę praca, potem sprzątanie i zakupy, w niedzielę się relaksuję. Mąż cały weekend w robocie, jak mus to mus.

Oczywiście Państwo Młodzi nas we środę nie odwiedzili. Kurcze no, kiedyś w końcu chciałabym z nią pogadać. Jak baba z babą. No.