Archiwum dla Październik, 2015

Źle jest.

Przeryczałam pół nocy. Jesień dobija, a to jeszcze nawet nie listopad. Że o pracy i życiu osobistym nie wspomnę.

Mam treningi, książki i kota. Niestety wygląda na to, że to za mało jest.

1309008519_by_elizkowata_600

wolność kocham i rozumiem

To może jak głosowałam, tak na początek?
Sejm: Nowoczesna. Mojego kandydata nie będzie w parlamencie, weszła tylko „jedynka” z tej listy.
Senat: PO. Mojego kandydata nie będzie w parlamencie, większe poparcie zdobył delikwent popierany przez PiS.
Wyników nie komentuję. Z kraju wyniosę się EWENTUALNIE jeśli uda się sprzedać korzystnie dom, niezależnie kto będzie u steru władzy wówczas. I obiorę kierunek południe, w żadnym wypadku Wielka Brytania ;-)

Poza tym co?
Poza tym biegam kilka razy w tygodniu. Na powietrzu świeżym (to u mnie w Żet) i niekoniecznie świeżym (to  na trasie praca-Park Skaryszewski-dookoła Stadionu Narodowego-Park Skaryszewski-praca). Pierwszy raz w życiu mam tak długi sezon. Aż do Biegu Niepodległości nie zanosi się na drastyczne załamanie pogody, więc jako-tako wytrenowana będę. A propos załamań pogody – FB przypomniał mi dziś fotkę, którą wrzuciłam dokładnie trzy lata temu, przedstawiającą moje podwórko przykryte śniegiem :-)

Miast pogody załamuję się ja sama.
Zaczęły się pracujące soboty. Ergo: progresywny weekend 6-8 listopada w Łodzi uleciał hen. W zamian kupiłam bilety na mecz Polska-Islandia, ale jakoś nie do końca czuję się zrekompensowana :-( Zwłaszcza że wrócę z meczu po północy, a następnego dnia – no właśnie, pracująca sobota. Cóż. Jakoś trzeba będzie wytrzymać. A jeśli wytrzymam, to może uda się na święta wygospodarować prawie dwa tygodnie wolnego. I weekend w SPA w okolicach urodzin/imienin (to już tradycja).

Finansowo nie najlepiej. Wprawdzie na wakacjach za dużo nie wydaliśmy (chociaż nocne Tour de Pub mężowskie trochę kosztowało), ale pracownikowi trzeba było zapłacić, rachunki, coś tam przy samochodzie i koniec miesiąca cieniutki.

Ale oszczędzanie na kolejne wakacje rozpoczęte. Prawie cała moja roczna premia odłożona. Plany dość ambitne – Mojej Cholerze się marzy Chorwacja samochodem w czerwcu (wyspa Krk, ta miejscowość gdzie byliśmy dwa lata temu, jeśli się uda to ta sama kwatera – na pewno nie z tym samym towarzystwem, hehe), a na przełomie września/października jakiś wypad samolotem na południowe plaże (okazało się, że oboje uwielbiamy latanie, chociaż do zeszłego roku nie mieliśmy okazji w ogóle lecieć samolotem). Z dziesięć tysięcy plus minus na to potrzeba, ale jestem dziwnie spokojna, że – odpukać w niemalowane czarnym kotem trzy razy przez lewe ramię pod drabiną – jeśli nie będzie jakichś zawirowań zdrowotnych, spokojnie damy radę. Zawsze uważałam, że pieniądze są po to, żeby je wydawać ;-) i skoro – odpukać…- oboje ciężko pracujemy za kasę półśmieszną wprawdzie, ale jednak na kredyt, życie i drobne przyjemności starcza, to i na większe przyjemności pozwolić sobie można.

W niedzielę rano jakiś taki przebłysk szczęśliwości miałam :-) Obudziłam się około 7:30 nowego czasu, wypoczęta pomimo ciężkiej soboty pracującej. Piękne słońce zachęcało do wyjścia w plener… wyszłam więc :-) Biegało się fajnie, nie licząc kilometra w towarzystwie ujadającego kundelka polującego na moje łydki – w końcu musiałam rzucić kamieniem, obok psa, dodaję! Oczywiście zaraz po powrocie pogodę szlag trafił – nieważne. W każdym razie tak sobie truchtałam wesoło, w słuchawkach playlista półmaratońska,”a w główce marzeń sto” i jakaś taka idiotyczna radość, że jestem sobie mały miś, gruby miś i jestem wolna nie od dziś. Wolność i swoboda, ot tak :-) Nie czuję się ograniczona poza te podstawowe obowiązki wynikające z pracy zawodowej czy szerzej rzecz ujmując – z samego bycia homo sapiensem. A nazywajcie mnie egoistą, pewnie się z prawdą nie miniecie ;-) Żyję dla siebie – nareszcie!, swoim życiem – nareszcie!, no i mam w doopie głęboko, co powinnam z wieku i z urzędu.

Niech ten czas do Świąt szybko minie…

wo

Zakochałam się w Cyprze. Ot tak.

I pomyśleć, że to miejsce na wakacje zostało przeze mnie wybrane niejako przypadkowo, po zamieszkach w Egipcie.

Nie ma przypadków! :-)

Ja tam jeszcze wrócę… Czy sama?

Tak – spędziliśmy te wakacje w zasadzie osobno.

Nieważne.

Pięknie było.

1444385612035 OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA