Wracam, ja-córa-marnotrawna.

Resztki czytelników uleciały hen. Może powrócą :-)

Na dobry początek cytat z wielbiciela (festiwal, początek lipca, wylewnie się witamy): „Oj, my to się zawsze mieliśmy ku sobie” :D

Był Egipt, był rzeczony festiwal, były weekendy w górach i nad morzem, było kilka startów w biegach (Korona Półmaratonów jest moja!).

Jest odwyk od słodyczy od końca sierpnia (aż do wyjazdu wakacyjnego, hihi, tam sobie nie będę niczego odmawiać), jest ta sama praca, ta sama chałupa, ten sam mąż, te same dwie przewlekłe choroby i nadwaga też jest.

Będzie w najbliższym czasie jeszcze jeden start w półmaratonie, tydzień na Cyprze, wesele w rodzinie, poszukiwanie nowego auta.

I tak dalej, i tak dalej.

Chcę pisać, bo dzieje. Się.